Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


długo kryte, pospieszyłem kilka słów powiedzieć, treściwie, ile można, dla oszczędności druku, skąd enigmatycznie[1] i dorywczo. Brak środków materjainych dał tu pole krytyce, od której wymagać niepodobna tej to miłości chrześcijańskiej, z jakąby one kilka wierszy należało przyjąć i ocenić. Orzekłem więc był conajprędzej, że «Za odległe gdzieś rzeczy, dziś włosienie kaleczy — północne ledwo bily dzwony». Że czynu godzina nie nadeszła — że jeszcze słowo![2]
Nawykli do czytania druku (tak, jak wszyscy, niestety, mniej lub więcej bywamy) ze stanowiska sztuki pisania wierszy prawdy one, w braterstwie przyjaciołom przesłane, uważyli. Dziś dalszy ich ciąg z mniej konieczną lakonicznością rozwinąwszy, Tobie, Szanowny Mężu i Bracie ten dzisiejszy Psalmów-psalm przypisuję, a tak zamknięta jest pieśń moja, której «Wigilja» jest prologiem, a która «Pieśni społecznej cztery stron», «Trzy pytania» i ten «Psalmów-psalm» składa.
Wiadomość tę dodaję, bo czytelnik uważny znajdzie myśli całoksztalt w tych wyrywanych mi z pod ręki nieznanemi mi wichrami pisma liściach. Dawniej, w ojczyźnie tam, kiedy nie pisać i drukować (co poecie jest smutno) ale mowić mogłem głosem żywym, nie raczyłeś pogardzać pieśnią znanego Ci młodzieńca — chciej i teraz przyjąć tę oznakę urosłego w prawdę poważania, z jakiem się sługą Twoim pisze
1850 lata.

19) Izali się nie ma dowiadywać lud
u Boga swego? Azaż umarłych miasto
żywych radzić się ma?
20) Do zakonu i do świadectwa; ale,
jeżeli nie chcą,
Niechże mówią według słowa tego,
w którem niemasz żadnej zorzy.
VIII. Izajasz.


I.

W ton pozaprzeszłych prac, pieśń bezśpiewacza a żywa
Dlugo o, długo nam tęcz ukrywała przędziwa.
Długo o, długo myśl po narodowym obszarze
W imię latyńskich muz nawoływała żniwiarze.

Starego świata pan, kiedy, jak słońca oblicze,
Do oceanu wpadł, blaski wyplusnął zwodnicze,
Co, jakby rosa skier, w źrenic tak wciekły zwierciadło,
Że weszedł księżyc już, a jeszcze im słońce nie zbladło!...

Więc, było smutno nam — smutno i tamtym przed nami,
Że pozachodni blask bezwłasnowolnie tu mami[3].
Więc nieraz upiór Grek z lachczisowej[4] zapory
«A! mówcież» wołał «im, że my tu sami, upiory.
«A głoś-że!» krzyczał cień rzymskiego mówcy do Kloto[4],
Że, póki żyłem tam, nienawidziłem retory.

«A klnijże, mówię ci!» (wykrzykał Cezar z sromotą)
«Koronowańców tych, z którymi działu nie miałem,
«Z którymi nie mam nic... nie sam się «Cezar» nazwałem»

Ale na świecie tym — czyjaż to wina, ach, czyja,
Że nieraz cieniów cień żyjące tłumy zabija? —
Ale na świecie tym mów widzącemu, że widzi.
To może zślepnie wraz, tak zawstydzenia się wstydzi.


II.

Więc Ten o, dobry, tam, gdzie miłosierdzia źródlisko
Śpiewaki swoje nam sprawił i przysłał tu blisko —
By każdy, każdy z nich, coraz to skonem łatwiejszym
Oj, przekonywać mógł, że i tu rodzą się ludzie,
Że i ten naród nasz od onych mało podlejszym,
Że, i dziś cudy są, byleś się poznał na cudzie.

  1. enigmatycznie (gr.) = zagadkowo, niejasno.
  2. cytat z «Wigilji» — zob. wyżej nr 37.
  3. Wiadomo jest, o ile cała epoka, u nas tak nazwana, klasyczna pozbawiona była wszelkiego życia, a tem samem życia starożytnych. Wszystkie niepoetyczne klasyków tłumaczenia nie stały się historją, a nie zaczęły być poezją; w niczem do Greków i Rzymian niepodobne, tłmaczenia tłumaczeń, cieniów cienie! (P. P.).
  4. 4,0 4,1 Lachesis — przeszłość, Kloto — obecność, Atropos — przyszłość. (P. P.).