Strona:PL Dumas - Kobieta o aksamitnym naszyjniku.pdf/42

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ VI
ROGATKA PARYSKA W 1793 ROKU

Podróż młodzieńca było dość smutna w tej Francji tak upragnionej. Nie żeby zbliżając się do ogniska głównego, doświadczał tylu trudności, ile ich spotkał na granicy, nie, Rzeczpospolita francuska względniejsza była dla przybywających, niż dla odjeżdżających.
Wszelako do kosztowania szczęścia tej szacownej formy rządu nie można było być przypuszconym inaczej, jak tylko po dopełnieniu pewnych formalności średnio zajmujących.
Był to czas, w którym francuzi umieli najmniej pisać ale w którym pisali najwięcej. Zdawało się więc wszystkim urzędnikom świeżej daty właściwem porzucić zajęcie domowe, lub plastyczne, by podpisywać paszporty, układać rysopisy, przykładać wizy, udzielać polecenia, robić słowem wszystko co dotyczyło rzemiosła patrjoty.
Nigdy papierowanie takiego nie doznawało powodzenia jak wówczas. Ta endemiczna choroba administracji francuskiej, zaszczepiając się na teroryzmie, wydała najpiękniejsze okazy kaligrafji o jakich słyszano do dziś dnia.
Hoffman otrzymał swą kartę podróżną nadzwyczaj szczupłą. Była to epoka szczupłości: dzienniki, książki, publikacje wszelkie, sprowadzały się do prostego in octavo dla wielkich rozmiarów. Karta podróżna, powiadamy, do samej Alzacji zwykle założona została podpisami urzędników iście podobnemi do tych sygnałów, jakie tworzy pijak zataczający się z jednej strony ulicy na drugą, od muru do muru.
Musiał więc Hoffman w Alzacji dołączyć jedną kartę do swego paszportu, drugą w Lotaryngji, gdzie zwłaszcza