Strona:PL Doyle - Szerlok Holmes - 04 - Ukryty klejnot.pdf/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czami. Włożę, jeśli pan pozwoli, pantofle, a potem zajmiemy się pańską sprawą. A więc chciałby pan wiedzieć, co się stało z gęśmi?
— Tak panie!
— Albo raczej z gęsią, bo o jedną gęś panu chodzi — białą, z czarną pręgą na ogonie.
Ryder zadrżał ze wzruszenia.
O, panie, zawołał, czy może mi pan powiedzieć, co się z nią stało?
— Mam ją tutaj?
— Tutaj?
— Tak. Jest to zresztą gęś wysoce niezwykła i nie dziwię się, że pan się tak bardzo nią interesuje. Zniosła ona po śmierci najpiękniejsze, najwspanialsze błękitne jajko, jakie kiedykolwiek widziaem. Mam je tu w moim zbiorze.
Nasz gość zachwiał się na nogach i chwycił prawą ręką za kominek.
Holmes otworzył swą kasetkę i wyjął błękitny karbunkuł, który zajaśniał jak gwiazda chłodnem, błyszczącem i promienistem światłem.
Ryder stał z miną przygnębioną i niepewną, nie wiedząc, czy ma się przyznać do kamienia, jako swej własności, czy się go zaprzeć.
— Dosyć tej komedyi, Ryderze — rzekł Holmes spokojnie. No, przyjdź pan do siebie, bo jeszcze upadniesz na kominek. Pomóż mu siąść, Watsonie. Nie jest on jeszcze tak zepsuty, żeby z chłodną krwią popełnić występek. Daj mu kilka kropel wódki — to go orzeźwi.
Dobrze. Teraz jest więcej podobny do człowieka. Brr! cóż to za niedołęga!
Ryder w istocie blizki był omdlenia, lecz wódka przywróciła mu nieco przytomności. Lekki rumieniec wyszedł mu na twarz. Siadł, patrząc błędnym wzrokiem na Holmesa.
Znam całą tę sprawę — rzekł mój przyjaciel. Nie wiele potrzebuje pan dodać do tego, co wiem. Pomimo to, niech pan wyzna wszystko otwarcie, aby uzupełnić moje śledztwo. Czy wiedziałeś pan, panie Ryder, o istnieniu tego błękitnego kamienia, który jest własnością hrabiny Morcar?