Strona:PL Doyle - Czarny Piotr.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Przed ośmiu dniami byłaby to rzecz łatwiejsza dla mnie — odrzekł Holmes. — Lecz i teraz odwiedziny moje nie będą bez pożytku. Gdybyś miał czas, Watsonie, byłoby mi bardzo przyjemnie, gdybyś mi towarzyszył. Jeśli pan chcesz zamówić powóz, panie Hopkins, za kwadrans będziemy gotowi do wyjazdu do Forest Row.


∗             ∗

Kilka mil jechaliśmy poprzez szczątki potężnych niegdyś lasów, przez część wielkiego lasu saskiego, który tak długo zdobywców powstrzymywał i służył przez sześćdziesiąt lat Brytyjczykom jako wał obronny. Ogromne jego przestrzenie są wykarczowane i tu powstały pierwsze huty żelazne, a przy ogniu tych drzew topniały pierwsze rudy. Kopalnie te z powodu odkrycia bogatszych pól na północy, leżały później odłogiem, a obecnie tylko poniszczone lasy i wielkie doły w ziemi świadczą o pracy minionych czasów. Tu na polance u stóp zielonego pagórka stał długi, nizki, kamienny dom w pobliżu polnej drogi. Bliżej drogi, stał mniejszy domek, z trzech stron otoczony drzewami i zaroślami, a drzwi jego i jedno okno widoczne były z drogi. Było to miejsce, na którem rozegrała się zbrodnia.