Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/366

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XLIII.
Stan wyspy — liczba i narodowość jéj mieszkańców — założenie miasta — pożegnanie — cisza na morzu — niezliczona flota — straszny wypadek — pogrzeb sprawiedliwego — nieukojona boleść — powrót do Anglii — podróże na wschód — dalsze losy osady — zakończenie.

Wysłuchawszy opowiadania Hiszpanów, zawiadomiłem ich, że przywożę znaczny posiłek w ludziach i rozmaitych zasobach, mianowicie odzieży, broni i amunicyi. Ucieszyło ich to niezmiernie, i dziękowali serdecznie za pamięć o wyspie.
Wkrótce przybyli trzej Anglicy: Atkins pomimo złego postępowania w początku, poprawił się zupełnie, i w wojnie z dzikiemi dał dowody nadzwyczajnéj odwagi, lecz wyglądał jak cień i widać było że wkrótce skończy. Oświadczyłem mu że go chętnie zabiorę z sobą do Anglii, lecz odrzekł mi na to.
Panie gubernatorze! niech wam Bóg wynagrodzi wasze łaskawe obejście z łotrem, który sto razy zasłużył na szubienicę; ale do ojczyzny nie chcę wracać. Nabroiłem dużo, niechaj więc umieram tu, gdzie mi Bóg dozwolił upamiętać się w moich postępkach, i wyjść na porządnego człowieka; może koledzy moi zechcą wracać, ja tu pozostanę.