Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/348

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XLI.
Przybycie do wyspy — radość Hiszpanów — przywitanie się Piętaszka z ojcem — co zaszło podczas méj nieobecności — przygody osadników — zuchwałość Atkinsa — Anglicy opuszczają wyspę — powrót ich w towarzystwie dzikich i kara zbrodniarza.

Pomimo dokładnych obserwacyj zrobionych przez kapitana angielskiego okrętu w czasie naszego odjazdu z wyspy, wskazujących że znajdowała się pod 50 stopniem długości zachodniej a 14 szerokości północnéj, nie byłem pewny czy ją mam przed oczyma; ale serce Piętaszka i jego wzrok bystry, wnet rozstrzygnęły wątpliwość.
— Patrz! patrz Robinsonie! — wołał poczciwy chłopak, — tam nasza wyspa... tam ojciec Piętaszka... stary, kochany ojciec... on bardzo płacze za Piętaszkiem, i myśli że już jego syn nie żyje... O tam... tam na prawo strażnica.. ja ją widzę dobrze, bardzo dobrze. I zaczął się rzucać i skakać jak szalony, klaszcząc w ręce, zaledwie go wstrzymałem że nie skoczył w morze, ażeby wpław do brzegu dopłynąć.
Z bijącém sercem wsiadłszy do łodzi, popłynąłem z Piętaszkiem i sześciu ludźmi uzbrojonymi do brzegu. Sądziłem bowiem, że może zamiast osadników, znajdę dzikich Karaibów