Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/345

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W dniu 15 stycznia 1677 roku rozwinąwszy żagle, opuściliśmy Londyn. Przykro mi się zrobiło, gdy brzegi Anglii zniknęły mi z oczu. Zrażony tylu doznanemi przygodami, nie spodziewałem się oglądać więcéj mojéj ojczyzny. Piętaszek wcale w inném był usposobieniu, cieszył się jak dziecko i ciągle tańczył po pokładzie, rozpowiadając cuda nowym osadnikom o piękności i żyzności naszéj wyspy, a dla jego wesołości wszyscy go polubili, i podróż schodziła nam nader przyjemnie.
W dniu 27 marca zarzuciliśmy kotwicę w porcie Bahia, czyli San Salwador w Brazylii. Wkrótce dowiedziano się o mojém przybyciu; stanąłem w mieszkaniu plantatora, gdzie odbierałem ciągle wizyty od obywateli miejskich i osadników. Każdy rad był się dowiedzieć moich przygód, i tak często musiałem je opowiadać, iż mi się to bardzo uprzykrzyło.
Po kilkodniowym wypoczynku, udałem się z mym przyjacielem do prokuratora królewskiego, i do przeora klasztoru świętego Augustyna. Gubernator portugalski uznał tożsamość mojéj osoby, poświadczoną przez kilku dawnych znajomych.
Wszyscy wzruszeni moją kilkunastoletnią niedolą, nietylko nie robili żadnych trudności, ale owszem, ułatwiali mi we wszystkiém obrachunki i odbiór pieniędzy. Plantacya przez ten czas znacznie się powiększyła, i wartość jéj podniosła.
Z przedstawionych papierów okazało się że:
Przez trzy lata zarządzania plantacyi przez mych przy-