Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/319

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nik dali ognia. Kula ugodziła jednego z hersztów w samo serce, drugi powalił się z przestrzeloną piersią obok niego. Wtém i podróżny dał ognia, zadrasnąwszy w bok jednego z pozostałych dwóch. Ciężko ranny podźwignął się na kolana, lecz kolba kapitana zgruchotała mu czaszkę. Na odgłos strzałów powrócili i tamci, którzy przed chwilą weszli w gęstwinę, ale widząc mnie i Piętaszka wychodzących z lasu, zamiast uderzyć na kapitana, wszyscy czterej rzucili się na kolana i błagali o łaskę. Tak odnieśliśmy zupełne zwycięztwo.

Przypadki Robinsona Kruzoe page 0319.jpg

Kapitan zwróciwszy się do klęczących, zawołał:
— Wszyscy bez wyjątku zasłużyliście na śmierć, jednak mogę wam przebaczyć pod warunkiem, że żałując za popełnioną zbrodnię, przysięgniecie mi dopomódz do zdobycia okrętu.
Zwyciężeni zaprzysięgali się na wszystko, że będą posłusznymi i wiernymi. Kapitan chciał ich natychmiast uwolnić,