Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mojéj; daléj cały zapas tłuszczu, większą część jęczmienia i kukurydzy, nieco soli. Naznosiłem także suchych gałęzi, aby w razie dłuższego przebywania w grocie, nie być zmuszonym do wychodzenia po opał.
Teraz byłem pewny, że chociażby dzicy wyśledzili mój zamek i uwzięli się mię schwytać, nie zdołają wyszpiegować téj kryjówki, a chociażby ją odkryli, nie będą śmieli zapuścić się otworem wązkim, gdziebym ich z łatwością mógł pozabijać dzidą.




XXX.
Burza niespodziewana — huk dział — okręt na morzu — noc przepędzona na strażnicy — ogień sygnałowy — poranek — wyprawa na statek — pogrzeb topielców — pies — niezmierne skarby — budowa tratwy — szczęśliwy powrót.

Nie będę czytelników nudził szczegółowém opisywaniem żniwa, zbiorów, przygotowań na zimę, ani téż przepędzenia piątéj rocznicy rozbicia się, gdyż wszystko szło swoim trybem jak zwykle bez najmniejszéj odmiany. Przez następne dwa lata nic ważnego nie zaszło w mém życiu, a chociaż przykro mi było przepędzać najpiękniejszy wiek w opuszczeniu na wyspie bezludnéj, lecz z pokorą znosiłem mój los, powierzając przyszłość Bogu.