Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wczoraj opuszczone; przestrzeń tę w nocy przebyłem w godzinie, bo téż strach dodawał mi skrzydeł.
Napróżno z najwyższego pagórka upatrywałem śladów pożaru, nic nie było widać, zapuszczać się zaś bliżéj dla wyśledzenia przyczyny, nie miałem odwagi; trzeba było do kóz powrócić. Znalazłem je w wczorajszém stanowisku, ale kozieł zerwał się i uciekł, znać go pożar wystraszył tak jak mnie.
Zabrawszy pozostałą trzodkę, ruszyłem przez las ku mojemu zamkowi, gdzie téż szczęśliwie przed zapadnięciem nocy przybyłem.