Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/171

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XXIII.
Ogrodzenie dla kóz — opuncye — rocznica przybycia na wyspę — jak ten dzień przepędziłem — rozmyślania nad upłynionym rokiem — modlitwa.

Nazajutrz rano siedziałem parę godzin pogrążony w myślach, z czego zrobić dla mych kóz ogrodzenie. Najlepszy byłby bambus, lecz najprzód rosł bardzo daleko, a powtóre nóż mój stępiał bardzo, a nie chciałem go zbyt często ostrzyć aby się za prędko nie zużył: wreszcie ścinanie bambusów było rzeczą mozolną, podczas budowania letniego mieszkania poodgniatałem sobie skórę na dłoni, i przez parę dni cierpiałem z tego powodu.
Przeleciało mi przez głowę żeby zrobić ogrodzenie z kamieni, lecz myśl ta była tak niedorzeczną, że ją natychmiast porzuciłem. Ogrodzenie powinno było obejmować przestrzeń przynajmniéj parę morgów zajmującą. Trzeba więc było ułożyć parkan z kamieni, przynajmniéj 300 sążni długi, a znoszenie i układanie, wymagałoby najmniéj dwóch lat pracy.

Nareszcie przyszedłem na pomysł oszczędzający mi czasu i pracy. W pobliżu mego mieszkania rosło mnóstwo opuncyi[1], kolczastych roślin, dochodzących nieraz do ośmiu stóp

  1. Opuncya należy do kaktusowatych, a w Ameryce dla kolczastych liści używaną bywa na żywopłoty.