Strona:PL Constant-Adolf.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
22
Benjamin Constant

nam sobie, abyśmy, w owych ośmnastu pierwszych latach, mówili z sobą bodaj godzinę jednym ciągiem. Listy, które pisywał, były serdeczne, pełne roztropnych i tkliwych rad, ale skoro tylko znaleźliśmy się razem, natychmiast odczuwałem w ojcu jakiś przymus, którego nie umiałem sobie wytłumaczyć i który działał na mnie w przykry sposób. Nie wiedziałem jeszcze co to nieśmiałość, owo czające się w duszy cierpienie, które prześladuje nas do późnego wieku, dławi w sercu najgłębsze wzruszenia, mrozi słowa na ustach, zniekształca wszystko co chcemy powiedzieć, i nie pozwala się wyrazić inaczej niż zapomocą ogólników lub ironji: jakgdybyśmy się chcieli zemścić na własnych uczuciach za ten ból iż nie możemy ich objawić! Nie wiedziałem, iż, nawet wobec syna, ojciec mój był nieśmiały, i że często, po długiem oczekiwaniu wylewów mej czułości, które znów we mnie dławiła jego rzekoma oziębłość, opuszczał mnie z wilgotnemi oczyma i skarżył się przed innymi na mój brak serca.
To skrępowanie w stosunku do ojca miało wielki wpływ na rozwój mego charakteru. Równie nieśmiały jak on, ale, jako młodszy, bardziej podległy wzruszeniom, przyzwyczaiłem się zamykać wszystko w sobie, tworzyć plany jedynie na własną rękę, liczyć wyłącznie na siebie, uważać rady, życzliwość, pomoc, nawet obecność drugich, za skrępowanie i przeszkodę. Nauczyłem się nigdy nie mówić o tem co mnie zajmuje; znosiłem rozmowę jedynie jako przykrą konieczność, a wówczas ożywiałem ją nieustannem dowcipkowaniem, które czyniło mi przymus mniej nużącym i pomagało ukryć prawdziwe myśli. Stąd pewien brak swobody, jaki dziś jeszcze przyjaciele mają mi za złe, oraz trudność rozmawiania poważnie, jaką zaledwie mogę przezwyciężyć. Równocześnie wynikło stąd żarliwe pragnienie niezależności, bunt przeciw więzom jakie wyczuwałem dokoła, niezwalczona obawa nałożenia sobie nowych. Czułem się dobrze tylko sam. Usposobienie to zostało mi do dziś dnia; tak dalece, iż w lada okolicznościach, kiedy mi trzeba wybierać, towarzystwo ludzkie nuży mnie i naturalnym mym pędem jest uciekać przed niem, aby się skupić w spokoju i samotności. Nie był to zresztą egoizm tak głę-