Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/585

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„I lis je czasem przykradał,
„Byłażby niebios kara już zbyt sroga,
„Żeby z nich dla mnie nie ostało się
„Aby na jedno prosię.
„Z prosięcia będzie i wieprzyk tłusty:
„Tego ja przedam w zapusty,
„A tak po trosze, po trosze
„Zbiorą, się grosze!
„Nikt nie zabroni przy takim użytku,
„Do większej kwoty mojego dobytku
„Stargować krowę; a przy krowie
(Daj Boże tylko zdrowie)
„Będzie potem i cielę, które ujrzę rada
„Skaczące niegdyś wśród mojego stada!“
W tych tedy myślach podskoczy,
Aż to jej plasło przed oczy
Naczynie z gliny. Ach, smutny losie!
Krowa i cielę, i wieprzyk i prosię,
Kurczęta, kwoczki i dwie kopy jajec
Przepadły z mlekiem! A gospodyni,
Co się tak była już możną uczyni,
Z niczym powróci do Spodziewajec.

F. D. Kniaźnin.
XIX. Bajka o lwie i pasterzu.
1. Długo się dobre pamięta.
Biernat z Lublina