Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/571

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„I od mordów okropnych złośliwsze szyderstwa,
„Gdy, porwawszy z nas którą myszkę niedojrzałą,
„Męczy w szponach, acz siłą przygniata niecałą
„Kot, zwolna pastwiący się: niby się zasmuca,
„Tuż ją wzdłuż, wznak przewróci, jak piłką podrzuca.
„Ostrychnie się i niby daje uciec snadnie,
„Lecz skoro pomkniesz, zdrajca w też tropy przypadnie.
„Tak wpół martwa, ująwszy, gdy puszczę krwią zrosi,
„Chełpliwy obwieś zdobycz z tryumfem obnosi.
„Jakaż tu z tylu śmierci zemsta ma być wzięta,
„Gdyśmy bezbronni oraz szczupli, niebożęta?
„Próżno chcemy, by kto z nas drzwi zawalił drągiem:
„Daremna złość bez siły; cała ufność — sztuka!
„Sztucznym trzeba podejściem zrażać tego mruka!
„Mówcież, obywatele, mówcie, radne pany,
„Światła, ojczyzny, ziomków poczecie wybrany!
„Co działać w strasznej doli, gdy żal serce kraje?
„Jak ujść krwawych klęsk, co się z was każdemu zdaje?
„Jeśli tu nie zastąpi sił chytrość, jeżeli
„Stąd nie dążem w las, w stepy, jużeśmy zginęli!
„Skończyłem“. Rzekł, aż cicha, coraz rośnie wrzawa,
Moc zarzutów, zbijania projektów powstawa.
Chciano wprzód stawiać gęste pikiety i warty
Zwyczajem obozowym, by przystęp otwarty
Zasłaniała kolejna straż w nocy i we dnie.
Lecz obóz przezroczysty, tudzież straże przednie
Łacnoby nieprzyjaciel mógł zachwycić w kroku,
Ile nagły napaśnik, niedościgły oku:
Gdyż z dachu na dach wskoczy, licho dziwnie zwrotne,
Same wróble po szczytach sprząta, chociaż lotne;
Do tego trudno w zdradach przepisać oszusta;
Lepszej trzeba, ta — mówią — myśl byłaby pusta.