Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/530

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czy syt: radby był mój się lis pożywił
Na koniu owym, któremu się dziwił.
Poznał koń franta, z oczu tego czyta
Zdradę. Kiedy się lis o zdrowie pyta,
Koń mu odpowie słabym bardzo tonem,
Że w nodze on jest bólem nawiedzonem.
Lis mówi: „Jamci się nie promowował
„Na cyrulictwa, amim terminował
„Nigdzie; ale znam onego cyrulika,
„Ledwo nie rzekę, całego medyka;
„Tenby zawstydził wszystkie konowały,
„Ani się ludzieby z nim nie zrównały.
„Jestto wilk, prawda, ale wilk poczciwy,
„Kobylej skóry, jak żywo, niechciwy;
„Już nie jednego konia on kurował
„I, jak doktorzy zwykli, tak salwował.
„Jeżeli zechcesz, jać go przyprowadzę:
„Wszak ni on, ni ja tymto nie zanudzę“.
Koń, pomyśliwszy, rzecze: „Barzo chętnie“.
A lis rozumie, że wygrał wykrętnie;
Bieży do lasu, tam o stai kilka,
I informuje należycie wilka
Oraz się z wilkiem o część konia zgadza;
Tak stawu kontrakt, a lis przyprowadza
Wilka do konia, sławnego doktora
Wilk się wnet pyta: „Która noga chora?“
Koń, wyciągnąwszy niby chorą nogę:
„Ta jest, co na nią nastąpić nie mogę“.
Wilk mniema pulsów pomacać zębami;
Ale gotowy koń obu nogami
Wierzgnie i chluśnie tak potężnie wilka
W pysk, aż mu zębów wyleciało kilka,