Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/401

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Za kamienie co pomogą“.
I jał nań kamienim miotać:        25
On przed tym począł uciekać;
Pokusy mu nie wadziły,
Chłopa z sadu wypędziły,
Mądryć wszystkiego pokusi,
Pierwej niżli broń wziąć musi;        30
A nie jest prędki ku mszczeniu,
Ma wszelką rzecz na baczeniu.

Abstemius 91 De sene, iuvenem poma sibi surripientem, saxis deiiciente. — FE (141) O młodzieńcu, rwącym jabłka. — Rej, Figl. Dziad, co chłopa słowy zaklinał.

198. Kto nie ma co dać, musi u drzwi stać.

Kmieć ubogi, gdy sprawę miał,
Ku rzecznikowi przystępić chciał,
Iżby mu nieco poradził,
Aby łatwie sąpierza[1] zbył.
Przyszedł we drzwi, zakołatał;        5
Iż tam pierwej często bywał,
Dufając starej przyjaźni,
Chciał wnić tama bez bojaźni.
Więc, gdy poczty nie widziano,
Z góry mu odpowiedziano:        10
„Terazci pan niedośpieszen,
„Przyjdziesz potym na inszy dzień“.
A gdy tako często chadzał,
Nigdy na czas nie ugadzał;
Aż sie przyczyny dowcipił,        15

  1. W pierwodruku: sampierza.