Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/313

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


126. Coć Bóg dał, by na tym przestał.

Paw, gdy słowika usłyszał,
Barzo tej rzeczy żałował,
Mając pierze tak wyborne,
Iż ma pienie tak potworne.
Przed Bogiem żałobliwie skarżył,        5
Takie k niemu słowa mówił;
„I cóżeś to ze mną uczynił,
„Iżeś mię tako poniżył?
„Gdy mam pierze tako śliczne,
„Na sobie barwy rozliczne,        10
„Ale głos mam wielmi srogi:
„Lęka się go człowiek mnogi.
„Zaż mnie było nie lepiej dać,
„Iżbych też mógł cudnie śpiewać,
„Niż temn ptakowi małemu,        15
„Który nie był godzien temu?“
Bóg pawowi odpowiedział:
„Złeś tę, pawiu, rzecz zozumiał:
„Nie możeć mieć jeden wszego
„Podług rządu niebieskiego;        20
„Dobrzeć wszystko rozrządzono,
„Każdego swym obdarzono:
„Ty krasą, słowik śpiewanim,
„Wół siłą, a koń bieganim;
„Bowiem, by jeden wszytko miał,        25
„O przyjaźńby drugich nie stał;
„To na świecie nie może być,
„Gdzie w pospólstwie musicie żyć.
„A by sie więc tako stało,
„Jakoby sie wam widziało,        30