Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/293

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rzekąc: „Bracia! źle czynicie:
„Tego siemienia nie jecie!
„Z tegociem sie nici rodzą,
„Które nam więc barzo szkodzą;        10
„Przodkowićby nam zabieżeć:
„Potym będzie trudniejsza rzecz“.
Oni sie z jej rady śmiali
A bojaźń jej przypisali,
Rzekąc: „Mała sie to boisz,        15
„lne ptaki niepokoisz“.
Jaskółka więc pomilczała,
Aż zielony len uźrzala;
Jęła zasię ptakom radzić,
Na oczy im rzecz przywodzić:        20
„Otoć sie już len zieleni,
„Czemuście tak zaślepieni,
„Iż nie chcecie o się radzić,
„Złego ziela w czas pokazić ?“
Oni to w śmiech obracali        20
A nic k temu nie czynili,
Aż więc oracz len pozbierał
I sieci z niego podziałał.
Owa, widząc ich niedbanie,
Wzięła z człowiekiem zmierzenie,        25
Aby mu rano śpiewała.
I w jego domu z nim mieszkała.
Potym chlop sieci rozmiatał,
Glupie nimi ptaki lapał.
Tedy sie dupiero kajali,        30
Iźe jaskółczynej rady nie sluchali.
Z przodku sie złemu przeciwiaj,
Siły mu brać nie dopuszczaj: