Strona:PL Cezary Jellenta Dante.djvu/095

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I z płaczem niosła prośby me ku temu,
Który go na te wprowadził wyżyny.
Złamanym byłby wielki wyrok Boga,
Gdyby kto Letę przebył i skosztował
Wód jej, jeżeli nie złożył opłaty
Żalem, co hojne łzy wylewać każe.


Dlaczego — tak gromi go Beatrycze dalej (p. XXVI) — opuszczał na dół pióra i nowych ran czekał z oczu dziewczyny; czemu, choć przecie porósł już w pierze, jest jak nowotny ptaszek, nieostrożny i niemądry; czemu wabnych syren słuchał? Surowość boskiej kochanki i siła idealnej piękności, bijąca z całej jej postaci, sprawiły, iż

Pokrywa żalu piekła mię tak srodze,
Że ze wszech rzeczy, ta, która najwięcej
Miłość ku sobie pociągnęła moją
Najwięcej mi się nienawistną stała,
A serce taką ubodła zgryzotą,
Żem padł zemdlony.. co się ze mną stało,
Wie ta najlepiej, która to sprawiła.


I, zaiste, wielką musiała być ta boleść, skoro aż nimfy wstawić się za nim musiały:

Zwróć, Beatrycze, zwróć twe oczy święte
(Brzmiała ich piosnka) na wiernego sługę.
Co tyle drogi odbył, by cię widzieć!
Racz, z łaski swojej, łaskę nam okazać,
Odsłoń dla niego usta, aby poznał
Drugą twą piękność, którą przed nim kryjesz. [1]


  1. Przekład ten — Stanisławskiego — jest zupełnie dosłowny.
    Volgi, Beatrice, volgi gli occhi santi,
    Erà la lor canzone, al tuo fedele
    Che, per verderti, ha mossi passi tanti.
    Per grazia fa noi grazia che disvele
    A lui la bocca tua, si che discerna
    La seconda bellezza che tu cele.