Strona:PL Buława Ernest - Krople czary.djvu/057

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zgasł bez wieści – to sławy jego głaz węgelny
W sercu każdego ziomka, na znak nieśmiertelny! . . .
Tak cicho na Powązkach, że w tej ciszy słyszę,
Każde tchnienie, którem się pierś kwiata kołysze,
Tylko drzewa coś szumią – lecz nie pieśń żałoby! . . .
Dziewczęta z cichą piosnką polewają groby,
Gdzieniegdzie jakaś postać odziana w żałobie
Westchnie, klęcząc na drogiem sercu swemu grobie –
I znów cicho – tak cicho – że w tej ciszy zdoła
Duch dosłyszeć pieśń przyszłą zmartwychwstań anioła!
Słońce spada w nurt Wisły nad Pragi murami
Jak aureolą tak ją wieńczy promieniami,
O Prago! czaro krwią dymiąca aż do Boga! . . .
Prago! wieczna pochodnio wśród sumienia wroga,
Milczysz jak Jeruzalem – a cisza straszliwa
Nad grom wymowna z niebios mściciela wyzywa,
Gdy się tak modli ziemia od Pragi do Baru,
Cóż po niej szatanowi, Moskiewskiemu Caru?
Tyś lasem palm zasługi! najdroższych cmentarzem
Patrząc po tobie nic się nie widzi prócz cienia
Co stoi z mieczem drżącym ze krwi i płomienia,
I każden kamień tutaj męczeństwa ołtarzem,
A w górę uleciawszy ze krwi orły stare,
Wśród chmury w niebogłosy krzyczą: Exoriare! . .
Tu się modlić o zemstę – nie można! za święto! . .
Bo ich pamięć tu sama przez siebie przeklętą,
Tu – klęknąć – do ust grudkę ziemi swej przytulić,
I matce, dziecię we łzach, gwiazdami utulić
A potem w niebo rzucić tę garść świętej ziemi –
I rzec: odpuść im Panie! . . lecz nas rozwiąż z niemi!
Jeźliś nie czuł – w tej chwili, czem Polska, poczujesz
Pierś wzniesiesz – żeś Polakiem Bogu podziękujesz! . .
O Warszawo! ty Niobo! coś nie skamieniała! . .
Choć na skon dzieci twoich tylekroć patrzała,
Coś w płomieniach i krwawym padła czoła pocie
Pod krzyżem, po raz drugi wzrosłym na Golgocie
Ale wśród zgliszczów, trupów i dymów pożaru,
Nigdy się tu naprawdę nie skłoniłaś Caru,
Ty wstaniesz jak orlica z pęt twoich powicia