Strona:PL Bronte - Villette.djvu/443

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w błędzie. Widziałam już w niej coś zgoła osobliwego, ani kobiecego, ani męskiego; w każdym z osobna z jej oczu przyczaił się diabeł. Obie te złe moce podtrzymywały słabe jej siły przez cały przebieg tragedii. Była wątłą z natury istotą; w miarę też rozwijania się akcji i potęgowania się wzruszenia audytorium, coraz gwałtowniej wstrząsały nią ogniem swoich namiętności szatańskich. Wyraźnie wypisały „PIEKŁO“ na gładkim, wyniosłym jej czole. Nastrajały głos jej na brzmienie udręki. Krzywiły królewskie jej oblicze, nadając mu piętno maski demonicznej. Stała przed nami niby wcielenie Nienawiści, Zbrodni i Szału.
Był to widok zdumiewający, objawienie potężne.
 Widowisko potworne w swojej nikczemności, ohydne, niemoralne.
Rycerze przebijani mieczami na wskroś, umierający w kałuży własnej krwi na piasku areny; byki, dobijające rogami swoimi konie z powypruwanymi wnętrznościami, byliby dla publiczności łagodniejszym widokiem, strawą przystępniejszą dla podniebień, aniżeli Vashti, dręczona przez siedmiu szatanów, przez szatanów, których ogłuszające wrzaski rozdzierały nawiedzaną przez nie siedzibę, nie dając się jednak odżegnać.
Cierpienie wyryło głębokie ślady na tej władczyni scenicznej. Stała ona przed widownią, nieustępliwa, nie poddająca się, ani także nie odczuwająca w dostatecznej mierze swojej udręki; stała w napięciu walki, nieugięcie oporna. Stała, nie tyle ubrana, ile zadrapowana w antyczne fałdy tkaniny o jasnej, bladej barwie, wysoka i kształtna, ni to rzeźba klasyczna. Tło koloru możliwe najciemniej szkarłatnego uwydatniało alabastrową, srebrzystą jej białość, czyniąc ją podobną do posągu Śmierci.
 Gdzie był artysta, gdzie duch twórczy Kleopatry? Niech przyjdzie, niech usiądzie i studiuje odmienną tę wizję. Niech odszuka w tym posągu potężną krzepkość, napięte muskuły, bujnie płynącą krew, bogato odżywia-