Strona:PL Bronte - Villette.djvu/416

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    się panie wszystkie uspokoją — dodał, rozejrzawszy się po całej klasie i spostrzegłszy potop ogólny — Tak, tak! Jestem stanowczo brutalem i potworem! Posiadam jedną tylko chustkę do nosa — szepnął zawstydzony — gdybym miał ich dwadzieścia, ofiarowałbym każdej z pań po jednej. Że jednak mam tylko jedną, niech więc wasza surveillante będzie waszą przedstawicielką. Proszę, Miss Lucy.
    Rzekłszy to, wyciągnął z kieszeni czystą, jedwabną chustkę. Każdy, kto nie znał Monsieur Paula, kto nie był przyzwyczajony do jego wybuchów i nagłych popędów, obruszyłby się na pewno na tę ofertę i odrzuciłby ją oczywiście. Ja jednak czułam zbyt wyraźnie, ze byłoby to posunięciem zgoła fałszywym; najlżejsze wahanie się wpłynęłoby fatalnie na zaledwie zapoczątkowane zawarcie traktatu pokojowego. Wstałam, aby wziąć od niego chusteczkę, którą przyjęłam z należnym ukłonem, otarłam nią oczy, i, usiadłszy ponownie na moim miejscu, zatrzymałam sztandar rozejmu, złożony starannie na kolanach, unikając aż do końca lekcji tknięcia naparstka, nożyczek i muślinu. Dostrzegłam, że Monsieur Paul niejednokrotnie zazdrośnie rzucał okiem na moje szycie i haft; wiedziałam, że śmiertelnie ich nienawidzi, uważając je za źródło roztargnienia, odciągające mnie od skupiania należytej uwagi na jego osobie i na jego słowach. Wykład jego tego dnia był wyjątkowy porywający, utrzymany do samego końca w tonie życzliwym i przyjacielskim. Zanim jeszcze dobiegła lekcja końca, rozproszyły się chmury, zajaśniało w pełni słońce, a łzy ustąpiły miejsca uśmiechom.
    Wychodząc z klasy, zatrzymał się raz jeszcze przy moim biurku.
    — A list pani? — zapytał tym razem w sposób nie tak szorstki.
    — Nie przeczytałam go jeszcze, monsieur.
    — Tak! Rozumiem! Jest zbyt drogi, aby przeczytać go od razu. Zachowuje go sobie pani na później, tak samo jak ja, kiedy byłem małym chłopcem, zachowywa-

    28