Strona:PL Bronisława Ostrowska - Opale.djvu/088

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



BAGNO.

W ostępach naszych borów są grząskie mokradła,
Gdzie w trzcinach płaczą czajki gromadą żałosną,
Gdzie tłumy poczerniałych oczeretów rosną,
I rudzieją błot mętnych umarłe zwierciadła.

Rzesza bezbarwnych kwiatów chora i wybladła
Wykwita na tych bagnach z każdą nową wiosną,
A kiedy gwary dzienne wśród gałęzi posną,
Krążą tam błędnych ogni świecące widziadła.

Raz upadł na tych bagien zdradziecką oponę,
Śmiertelnie umęczony polotem ptak szary
I podnosił na słońce oczy przerażone,

Bijąc rozpacznem skrzydłem trzciny i szuwary...
Aż go tak wpatrzonego w podobłoczną stronę
Zwolna wchłonęły w siebie bagienne moczary...