Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/557

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    My, ten poemat dziwny, wpół-niby na żarty
    Żyty przez nas, śmiem mniemać, z niejakim talentem,
    My nagle oto stadłem cnotliwem i świętem
    (Cnota i świętość względne — od nocy do nocy).
    Ha, cóż ty na to? Czujesz-li w sobie dość mocy,
    Dość, by wraz ze mną wznieść się do takiego bytu,
    Dość, by ze mną tentować takiego zaszczytu!
    Hm, milczysz, a za ciebie jeno odpowiada
    Minka wzgardliwa — powiedz, cóż z tobą za rada?
    Ba, mniejsza, tak już będzie jak ty chcesz, kochanie.
    Słucham ciebie we wszystkiem, niech się co chce stanie.
    Śmierć zresztą stoi przy nas, radczyni sędziwa,
    I szepce, że rozumny ten, kto owoc zrywa,
    I że zdradna spódniczka więcej warta, niśli
    Rzetelny całun... Pani ma cóż o tem myśli?...