Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/350

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


do wszystkiego, z wyjątkiem do tego aby się ugiąć; miałabym siłę do męczeństwa; miałabym siłę — mamże wyznać? — tak, siłę do zbrodni, byle zadowolić namiętność swoją lub też tego, ktoby mnie kochał: ale nie znajduję w sobie nic, co by mi mogło ręczyć, iż zdołam kiedykolwiek uczynić ofiarę ze swego uczucia. W porównaniu do tego, życie jest niczem: przekonasz się, czy to są tylko majaczenia rozpalonej głowy! Tak, może: ale z jakiegoż źródła płyną silne czyny? Czyżby z rozumu, który jest tak przewidujący, tak mały, tak głupi w swych kombinacjach?
Tak, miły mój, ja nie jestem rozsądna; być może, trawiąca mnie namiętność jest przyczyną, iż okazywałam całe życie tyle rozsądku we wszystkiem, co podlega sądowi i mniemaniu obojętnych. Ileż słyszałam pochwał za swoje umiarkowanie, szlachetność, bezinteresowność, rzekome poświęcenia uczynione pamięci matki i domu d’Albon! Oto, jak świat sądzi, jak patrzy. Ech, dobry Boże, wy głupi ludzie, ja nie zasługuję na wasze pochwały; dusza moja nie była stworzona na miarę drobnych interesów, które was zaprzątają; cała pochłonięta szczęściem że kocham i jestem kochaną, nie potrzebomałam uczciwości ani siły, aby znosić ubóstwo i wzgardzić monetą próżności. Tak mocno żyłam, tak czułam wartość życia, że, gdyby trzeba było zacząć na nowo, pragnęłabym, aby to było w tych samych warunkach. Kochać, cierpieć: niebo, piekło; oto, czemubym się poświęciła, oto co chciałabym czuć, oto klimat, który chciałabym zamieszkiwać, a nie tę umiarkowaną strefę, ojczyznę wszystkich niewolników i wszystkich marjonetek, jakiemi jesteśmy otoczeni.



LIST CXLI.
Piątek o czwartej, 6 października 1775.

Drogi mój, nie zrobiłam tego co chciałeś, przepraszam, ale jest nad moje siły przesłać ci list tam gdzie