Strona:PL Bolesław Prus - To i owo.djvu/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


DORADCA. Wybornie... będziemy mu mogli wytoczyć proces o lichwę. No, a jakże z panną Urszulą?
KLIMCIO. Niech ją djabli porwą!... Zrujnowałem się dla niej. Dałem jej dwie głowy cukru, salopę, kolczyki, a ona prezenta brała i wkońcu puściła mnie w trąbę.
DORADCA. Doskonale!... wytoczymy jej proces o zwrot cudzej własności. Cóż jednakże było powodem zerwania między państwem?
KLIMCIO. Trochę ciotka, a trochę wuj. Ciotka miała mi zapisać swój wiatrak, co to go ma na Rudzie, ale wkońcu rozmyśliła się... No — a wuj ciągle sprzeciwiał się mojej żeniaczce.
DORADCA. Wytoczymy ciotce proces o złamanie obietnic, a wujowi o intrygi! Dziś zacznę kroki, zostaw mi pan tylko pieniądze na koszta przedwstępne.
KLIMCIO. Kiedy bo... nic nie mam!
DORADCA. Eh! to głupstwo! Przecież możesz pan wziąć trochę od ciotki, nie mówiąc na co, — w najgorszym zaś razie pożyczyć od Moszka. On da, byle pewny zastaw!