Strona:PL Bolesław Prus - To i owo.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


DAMA. Panie Ildefonsie, wiadomość!... jaką wiadomość miałeś mi pan zakomunikować?
POETA. Wiadomość?... ja?... wiadomość?...
DAMA. Miałeś mi pan coś bardzo ważnego powiedzieć.
POETA. Ważnego?... Ach... prawda... Miałem pani donieść, że dziś po raz pierwszy usłyszałem głos... dzięcioła...
DAMA. Tylko to?... Żegnam pana!... (odchodzi z wielką pantominą).
POETA. O Marrrjo!... panno Marjo!...
PRZYJACIEL (zbliżając się). Zmiłuj się, wyjdź z ogrodu... wszyscy na ciebie zwracają oczy!...
POETA. Zwracać na siebie uwagę bezmyślnej czerni, jest przeznaczeniem ludzi niepospolitych!

Zrana w mieszkaniu poety.

GŁOS I. (za ścianą). Mężu! mężu!...
POETA (leżąc w łóżku, marzy). Mężu, którego czoło rozbija się o niebios sklepienie!...
GŁOS I. (za ścianą). Mężu, wstawaj!...
POETA (przez sen). O tak!... powstanę do dzieł wielkich, aż świat się zdumieje.
GŁOS II. (za ścianą). Do miljona set djabłów... nie budźże mnie!...
POETA (przez sen). O nie budź go, wichrze jesienny!...
GŁOS I. (za ścianą). Widzisz go!... a nie pamiętasz, że masz na dziś skończyć parę butów, co ten pan obstalował?
GŁOS II. (za ścianą). A bodajcie!... prawda jest...
POETA (zrywa się zbudzony). Ja żadnych butów nie obstalowałem!... (słychać pukanie do drzwi). A kto tam?
GŁOS III. Czy pan już wstał?
POETA. Aaa!... to pan? na honor jeszcze dziś nie mam!...
GŁOS III. (gniewnie). A dokądże tam tego będzie?... Obiecałeś pan na 15-go, a dziś już 20-ty!