Strona:PL Bolesław Prus - To i owo.djvu/064

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


majstrowa przód schodzi, a majster zostaje?... A kto komu życzy śmierci, to niech jego wpirw ona spotka!...
I jeszcze dużo innych rzecy gada, ale to wszystko nanic; są tyż i obrazy, ale nie takie porządne jak w „Musie.“
No, więc takim sposobem powiedziałem już wszystko rychtyg nawet lepiej jak tam jest, ale jeszcze powiem trochę, bom ja w pysku twardy i honoru moim braciom czeladziom psuć nie dam.
Gazeta“ jest za droga, bo kośtuje aż 4 ruble na rok, i jeszcze nadręczy i namęczy człowieka, — a tu, panie, za „Muchie“ takie porządne pismo, co to i rozsądne i do rzeczy, płaci się tylko 20 groszy na tydzień. To jest nanic! bo człowiek nie poto cały fercentag haruje, ażeby potem płakał, ale po to, żeby za boki się brał. A więc takim sposobem ja wszystkim radzę tak: kto chce, może sobie kupować i czytać „Gazetę Przemysłowo-rzemieślniczą,“ a kto nie, to nie, i ja tyż nie. Może tam ona do czyjej głowy lepiej dopasuje, bo do mojej wcale nie pasuje, bo ja tam nie chce zostać żadnym frantem, ani mechanikiem, ale tem, czem mnie Pan Bóg stworzył raz na wieki wieków amen.

Adiu.