Strona:PL Bolesław Prus - Szkice i obrazki 03.djvu/069

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jej innym? Dlaczego ubogim zaleca pracę, a pomimo to sam nie pracuje?...
W przypuszczeniach swoich mylił się trochę. Anielka nie rozumiała jeszcze, co to są zasady, i nie krytykowała sprzeczności, tkwiących w jej ojcu. Czuła tylko, że wobec niej wygląda on jak człowiek, który nosi dwie maski, lecz nie ukazuje właściwego oblicza. Ten ojciec, którego znała od pierwszego brzasku świadomości, nieomal do ostatniego dnia, to była pierwsza maska. Drugą zobaczyła dziś, i oczy otworzyły się jej na obie.
Gdzie jest ojciec? kim jest ojciec? Czy tym, który kocha ciotkę prezesowę, czy tym, który wypędza z domu ubogą krewną; czy tym, który brzydzi się niepłacącymi dwudziestu groszy za furmankę, czy tym, który wesoło zaciąga wielkie długi; czy tym, który gniewa się na Gajdę za to, że mu robi uszczerbek w polu, czy tym, u którego służba, woły i ziemia są głodni; czy tym, który całuje matkę, czy tym, przy którym Szmul odważa się mówić o jej śmierci?...
Któż więc jest jej ojcem, i który z tych dwu ludzi kocha ją i Józia? Czy ten, który codzień wysyła pół rubla na cygara dla siebie, czy też ten, który nie ma pieniędzy na ekstrakt słodowy dla matki?
A nareszcie ta pani Weiss, tak dziwnie w jej myśli splątana z ojcem!...
Przyjazd ubogiej krewnej i projekt listu do babki były prawdziwem nieszczęściem dla dziedzica. Oba te wypadki w duszy jego dziecka otworzyły szufladę ciężkich wątpliwości, z której powiało coś jak mroźny wicher. Anielka wszystkich w domu rozumiała: i uczoną guwernantkę, i chorą matkę, i przewrotną Kiwalską, i wiernego Karusia, tylko — straciła możność rozumienia ojca, który zdwoił się w jej oczach, ale ani razu nie ukazał w rzeczywistej postaci.
Tymczasem ciotka Anna odświeżyła znajomość z Walentyną, zapomniała o chłodnem przyjęciu w domu krewnych