Przejdź do zawartości

Strona:PL Bolesław Prus - Szkice i obrazki 02.djvu/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

 — Mam naukę — mówił do siebie — ażeby nie pijać lichego soternu. Do jutra będzie mnie łeb bolał.
 W ogrodzie spotkał znajomego.
 — O! — zdziwił się znajomy — cóżeś pan taki zmięty, panie Drzymalski? Spieczone usta, w oczach gorączka, cera niezdrowa... Chory jesteś?
 — Zrobiłem dziś dwa kapitalne głupstwa — odparł Drzymalski. — Przy obiedzie piłem lichy sotern, a po obiedzie oświadczyłem się.
 — To ostatnie jest grubo ważniejsze.
 — Wcale nie, bo panna dała mi odkosza natychmiast, a wino czuję do tej pory.

 I poszedł dalej, niedbale kiwnąwszy głową. Znajomy i tym razem nie wiedział, czy drwi z niego Drzymalski, czy naprawdę jest zbolały i smutny?