Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 05.djvu/208

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sze do obór, aniżeli do siedzib ludzkich. Powtóre — gdy ze złego odżywiania i brudów zachoruje, chłop nie idzie do lekarza, ale do bab; skutkiem czego nasi ludzie krócej żyją i częściej niedomagają, aniżeli w takich Niemczech. Po trzecie — dzięki rozrzuceniu gruntów i nieznajomości postępów rolniczych, nasz chłop nie wydobywa ze swej ziemi nawet trzeciej części zysków, jakie mógłby mieć.
— Prawda!... nie będę przeczył! — wtrącił Łoski, rozkładając ręce.
— To są strony materjalne naszej nędzy, a teraz zobacz moralne. Już małe dzieci wiejskie klną, grają w karty, palą tytoń i... łajdaczą się... Już małe dzieci kradną owoce z cudzych sadów, łamią drzewka, wypasają swojemi krowami sąsiedzkie pola. Gdy urosną, kradną snopy z cudzych kop, drzewo z cudzych lasów, nawet zboże z cudzego spichrza. Ale co mówić o cudzem, jeżeli nasz lud okrada swoje własne gospodarstwo! Dzieci wynoszą z domu jaja, aby za nie dostać papierosów, ojciec rodziny, w tajemnicy przed matką, garncami wywłóczy groch, żyto, jagły, za co otrzymuje wódkę. A nareszcie matka, w tajemnicy przed ojcem, sprzedaje masło, jaja, drób, ażeby kupić jakiś drobiazg sobie lub dzieciom.
— Okropność!...
— A czy wiesz, dlaczego tak jest?... Bo naszym chłopem inteligencja wcale się nie zajmuje, bo jego doradcą i kierownikiem jest Żyd, który zachęca go do wszelkich występków. Karty, papierosy, wódka, wszystko to idzie od Żyda do chaty, wzamian za kradzione produkty wiejskie. A szlachta ani widzi tego, ponieważ sama gra w karty trochę świeższe, pije wódkę trochę lepszą i pali mniej cuchnące papierosy, kupione od tego samego Żyda, który w dodatku wyręcza ją w myśleniu. Nasz szlachcic prawie nie jest w stanie zrobić projektu bez Żyda; często nawet żeni się według jego wskazówek.
— Jesteś antysemitą? — zapytał Łoski.