Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 04.djvu/051

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kając żywności, i mordowały go w okrutny sposób. Bywały dnie, że na szczytach gór widywano po kilkunastu ludzi, wbitych na pale, nie mówiąc już o tych, którym rozwścieczeni Androwanowie ucinali ręce, wydłubywali oczy, albo wyrywali języki i tak okaleczonych odsyłali za góry.
Skutkiem prześladowań Majungowie coraz gęściej skupiali się na bagnach, które zabezpieczały ich przed niemiłosiernym wrogiem. Ale wtedy wybuchły między nimi zaraźliwe choroby i mnóstwo ludzi zepchnęły do przedwczesnego grobu.
W tak ciężkiem położeniu starsi Majungów znowu zwołali wielką radę. Tym razem odtańczono wszystkie wojenne tańce, odśpiewano wszystkie hymny o bohaterskich przodkach, ułożono nowe poematy na cześć bohaterów, którzy wcale nie istnieli, i wydano dwie uchwały. Popierwsze, ażeby wobec nieba, ziemi, ognia i morza w jak najuroczystszy sposób wykląć podłych Androwanów, a powtóre, ażeby dla przebłagania zagniewanych bóstw, młodzież, nie mająca lat trzynastu, dobrowolnie ofiarowywała swoje życie.
— Im więcej będzie ofiar — mówili przywódcy — tem większe klęski spadną na przewrotnych Androwanów i tem rychlej ustaną choroby, zabijające Majungów.
Na takie wezwanie kilkuset dwunasto- i trzynastoletnich chłopców odebrało sobie życie. Mimo to Androwanom nie stało się nic złego, owszem, mieli w tych czasach doskonałe urodzaje. Gorączki zaś, które trapiły Majungów, nietylko nie ustały, lecz przeciwnie wzmogły się i już nie było rodziny, która nie utraciłaby paru członków.
Wtedy zrozpaczony naród, widząc, że nie pomagają ani tańce, ani gra na arfie i poematy, ani nawet ofiary z dzieci, zwrócił się znowu do mędrców i usłyszał nieoczekiwaną odpowiedź:
— Szukajcie ziół, które mają włochate liście i pachną jak wanilja; suszcie je, gotujcie i pijcie po dwa razy dziennie, a gorączka ustąpi.