Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 04.djvu/028

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Paweł zamyślił się i odparł:
— Aha! Rozumiem i już teraz wiem, co zrobię!...
Lecz gdy dowiedział się, że Gawłowi przybyła trzecia skrzynia z pieniędzmi i druga koperta z jego wekslami, gniew Pawła przerodził się w niepokój, a duma w nienawiść. I postanowił nie ścigać się z Gawłem, ale wprost nawet nie robić tego, co robi Gaweł.
— Niech ludzie nie myślą — mówił do siebie — że między mną, a tym gałganem jest coś wspólnego!...
Gdy więc Gaweł zaczął ulepszać swoją ziemię sztucznemi nawozami, Paweł zapowiedział rządcom, aby nie ważyli się sprowadzać do jego majątków nawet łuta sztucznego nawozu. Gdy Gaweł postawił nowe obory dla bydła i nowe domy dla czeladzi, Paweł kazał trzymać bydło w walących się oborach, a parobkom mieszkać w izbach, które nie miały drzwi i okien. Gdy Gaweł począł u siebie zaprowadzać płodozmian, Paweł nabrał nagle ochoty do trzypolówki i twierdził, że ten jest najlepszy system rolnictwa w warunkach obecnych.
Dzięki takim praktykom, długi Pawła wzrosły, a Gaweł posiadał już trzecią kopertę weksli swojego przeciwnika.
Wówczas do Pawła znowu przyjechał w odwiedziny stary przyjaciel i rzekł:
— Do tej pory, mój Pawle, przypuszczałem, że nie masz doświadczenia, ale dziś widzę, że ty nie masz rozsądku...
— A to znowu co?... — oburzył się Paweł.
— Tylko zastanów się — mówił stary przyjaciel. — Przez szereg lat chciałeś Gawła upokorzyć wydatkami na rzeczy zbytkowne i nadszarpnąłeś majątek. Dziś znowu, przez ślepą nienawiść rzuciłeś się w drugą ostateczność i nie chcesz robić nic z tego, co on robi, choćby to było najlepsze; no — i rujnujesz swój majątek doreszty...
— A jakżeby pan poczynał sobie z tym gałganem, będąc na mojem miejscu?... — zapytał nieco skruszony Paweł.
— Przedewszystkiem, nie zajmowałbym się Gawłem — od-