Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 03.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ten projekt, ale zachwycająca Łucja zwyciężyła skrupuły ojcowskie. I ona też, małżonka reformatora, chciała zbliżyć się do jego czeladki i słodyczą obejścia, serdecznym taktem i miłością przyczynić się do podniesienia ich moralnego poziomu.


V.

ANASTAZY USIŁUJE ZBLIŻYĆ SIĘ DO SWEJ CZELADKI
I ZAPEWNIĆ IM UDZIAŁ W ZYSKACH PRZEWAŻNIE MORALNYCH.


Autorowie, dla których miłość, uwieńczona małżeństwem, stanowi początek i koniec wszelkiej mądrości, lubią niezmiernie zapraszać czytelników na ślub młodej pary, opowiadać, jak wyglądał on i jak ona, co mówili, co myśleli, w jaki sposób weszli do nowego rodzinnego gniazdka i co było potem. Dyskretniejszy od nich, nie będę wdawał się w publikowanie tajemnic małżeńskich, lecz powiem krótko, że państwo młodzi po weselu wprowadzili się na nowe mieszkanie, położone nad postępowemi warsztatami, i porobili niezbędne przygotowania do podjęcia u siebie kilkudziesięciu braci rzemieślników.
Nadszedł nareszcie ów dzień na wieki pamiętny w historji kunsztu szewckiego.
Uroczystość zainaugurował pan Anastazy mówką, którą tu przytoczymy w streszczeniu:
„Drodzy koledzy!
„Szczęśliwym nazwać się mogę, stając dziś jako naczelnik przedsiębiorstwa w gronie tych, z którymi niegdyś dzieliłem trudy, pracę w charakterze robotnika...“
— Chyba się niebardzo spracował! — szepnął ktoś w tłumie.
„Obecne usiłowania moje skierowane będą do tego, aby podnieść wasz poziom moralny i umysłowy, obznajmić was z postępami cywilizowanego świata...“
— Wolałby lepiej płacić — odezwano się.