Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 03.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nowił usłuchać rady i zacząć od numeru dwa tysiące. Gdyby ściślej stosował się do uwag Gneista, oszczędziłby dwadzieścia lat pracy!...
I znowu zaczęło się dla niego więzienne życie: nigdy nie kończące się ważenie materjałów, śledzenie, ażeby obce ciało nie zakradło się do retorty, obserwowanie manometru, posuwanie śruby, dnie bez słońca i noce pełne posępnych marzeń. Gdyby nie Marek Aureljusz, Juljan nie zmieniałby bielizny, nie myłby się, nie pamiętałby o posiłku. Nowe poszukiwania przynajmniej napozór nie różniły się od dawnych. Tylko zjawiska zachodzące w cylindrze odznaczały się większą gwałtownością, tak że nieraz lękał się wybuchu; ale zato czas ich był krótszy. Przeciętnie Juljan codzień wykonywał jedno doświadczenie, niekiedy dwa.
Tym sposobem w ciągu pół roku zrobił sto sześćdziesiąt pięć prób od numeru dwa tysiące jeden do numeru dwa tysiące sto sześćdziesiąt pięć. Im dłużej pracował, tem większej nabywał wprawy, lecz coraz częściej niepokoiła go myśl, że początkowe reakcje wykonane były całkiem błędnie.
Gneist, któremu powierzył swoje wątpliwości, usilnie namawiał go do powtórzenia doświadczeń. Na nieszczęście nie usłuchał go Juljan: z jego bowiem hipotez wypadało, że metal lżejszy od powietrza na pewno nie znajduje się w reakcjach początkowych, od numeru dwa tysiące, lecz — gdzieś we środku między numerem pięć tysięcy i numerem sześć tysięcy.
Był to ciężki błąd, który jednak trafia się badaczom.
Najgorszą stronę nowych doświadczeń stanowiło to, że Juljan nie spotykał w nich żadnego związku, nic, coby kontrolowało próby. A jeżeli wszystkie są mylne?... pytał.
Dla dodania sobie otuchy spoglądał czasem na papier, gdzie notował wykonane reakcje. Już formowały one dwa długie szeregi kwadratów, lecz cóż z tego, kiedy pozostało jeszcze siedemdziesiąt osiem szeregów równie długich!
Tak sobie mówił i znowu wpadł w zniechęcenie. Przerwał