Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 01.djvu/227

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MIŁOŚĆ UBOGIEGO MŁODZIEŃCA.

Wszelki, który to czytać będziesz, dowiedz się, że świat jest ułomny. Rozumieli to już starożytni i z tego powodu któryś z dawnych mędrców: Hiob czy Salomon, a może nawet i autor niniejszego, powiedział: „Sycisz miód a pić będziesz piołun.“ Innemi słowy: cnota wychodzi na pożytek złośliwości, a dobre uczynki wyłażą niekiedy bokiem.
Na dowiedzenie tego, opowiem wam, bogobojni słuchacze, historją ostatnich dni życia JW, prezesowej Tupalskiej. Gdy miała lat siedemdziesiąt, umarł jej mąż, JW. prezes Tupalski, i w nieutulonym żalu pozostawił ją w mieście gubernjalnem X., zapisując jednocześnie niepocieszonej wdowie największy dom murowany, dwupiętrowy i parękroć gotówką. Odtąd dobroć jej i miłosierdzie jaśniały nad miastem, jako dwie najpiękniejsze gwiazdy na sklepieniu niebieskiem, i nie było końca jej uczynkom miłosiernym, odnoszącym się zarówno do ciała, jak i do duszy bliźnich. W domu jej każda sierota była przyjęta, głodny nakarmiony, nagi przyodziany; ubogich też na jej rachunek chowano wielką moc, ku uciesze miejscowych zakładów dobroczynnych, które tym sposobem obfite robiły oszczędności.
Przytem i sama miała się niezgorzej. Mieszkania i wygód mógł jej pozazdrościć JE. biskup i kapituła, a powozu i koni sam JW. naczelnik gubernji. Ubierała się też staruszka chędogo i wytwornie, sukien bowiem paradnych miała tyle, że takowe trzem nawet młodym osobom do końca życia wystarczyćby mogły.
A teraz przypatrzcie się, jak dziwne bywają zmiany losu!