Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom2.djvu/451

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Nie, pani, nie mogę być wrogiem tych, którzy w niczem mi nie szkodzą. Sądzę tylko, że zajmują oni uprzywilejowane miejsca bez zasługi, i że dla utrzymania się na nich, apostołują w społeczeństwach pogardę dla pracy, a cześć dla próżniaczego zbytku.
— Jest pan uprzedzony, gdyż nawet i ta, jak pan mówi, próżnująca arystokracya odegrywa ważną rolę na świecie. To, co pan nazywa zbytkiem, jest właściwie wygodą, przyjemnością i polorem, której od arystokracyi uczą się nawet niższe stany, i tym sposobem cywilizują się. Słyszałam od bardzo liberalnych ludzi, że w społeczeństwach muszą być klasy pielęgnujące nauki, sztuki i wykwintne obyczaje, raz dlatego, ażeby inni mieli w nich żywe wzory, a powtóre, ażeby mieli podnietę do szlachetnych czynów. To też w Anglii i Francyi niejeden człowiek, nawet prostego pochodzenia, skoro tylko zdobędzie majątek, przedewszystkiem urządza sobie dom, aby mógł w nim przyjąć ludzi z dobrego towarzystwa, a następnie stara się tak postępować, ażeby sam został przyjęty.
Silny rumieniec wystąpił na twarz Wokulskiego. Panna Izabela nie patrząc, spostrzegła to i mówiła dalej:
— Nareszcie to, co pan nazywa arystokracyą, a co ja nazwałabym klasą wyższą, stanowi dobrą rasę. Może być, że pewna część jej zawiele próżnuje; lecz gdy który weźmie się do czegokolwiek,