Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom1.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jątkiem było znacznie trudniej; w tem przecie dopomógł mu los.
W początkach wojny wschodniej przejeżdżał przez Warszawę bogaty, moskiewski kupiec, Suzin, przyjaciel Wokulskiego. Odwiedził Wokulskiego i gwałtem zachęcał go do przyjęcia udziału w dostawach dla wojska.
— Zbierz pieniędzy, Stanisławie Piotrowiczu, ile się da — mówił — a uczciwe słowo, zrobisz okrągły milionik!...
Następnie półgłosem wyłożył mu swoje plany.
Wokulski wysłuchał jego projektów. Do wykonania jednych nie chciał należeć, inne przyjął, lecz wahał się. Żal mu było opuścić miasto, w którem przynajmniej widywał pannę Izabelę. Ale gdy w czerwcu ona wyjechała do ciotki, a Suzin począł naglić go depeszami, Wokulski zdecydował się i podniósł całą gotówkę po żonie, w ilości rs. 30.000, którą nieboszczka trzymała nietykalną w banku.
Na kilka dni przed wyjazdem, zaszedł do znajomego lekarza Szumana, z którym pomimo obustronnej życzliwości, widywali się nieczęsto. Lekarz, żyd, stary kawaler, żółty, mały z czarną brodą, miał reputacyą dziwaka. Posiadając majątek, leczył darmo, i o tyle tylko, o ile było mu to potrzebnem do studyów etnograficznych; przyjaciołom zaś swoim, raz na zawsze dał jednę receptę:
— Używaj wszystkich środków, od najmniejszej dozy oleju, do największej dozy strych-