Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom1.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


godniej będzie im u mnie, gdy ojciec twój znajduje się w takich kłopotach. Odebrać je będziesz mogła, kiedy zechcesz, a wrazie mojej śmierci, nawet bez zwracania pożyczki.
Nie narzucam się, tylko proponuję. Rozważ, jak ci będzie wygodniej, a nadewszystko pomyśl o następstwach.
O ile cię znam, byłabyś boleśnie dotkniętą, usłyszawszy kiedyś, że nasze rodzinne pamiątki zdobią stół jakiego bankiera, albo należą do wyprawy jego córki.
Zasyłam ci tysiące pocałunków,

Joanna.


P. S. Wyobraź sobie, co za szczęście spotkało moję ochronkę. Będąc wczoraj w sklepie tego sławnego Wokulskiego, przymówiłam się o mały datek dla sierot. Liczyłam na jakie kilkanaście rubli, a on, czy uwierzysz, ofiarował mi tysiąc, wyraźnie: tysiąc rubli i jeszcze powiedział, że na moje ręce nie śmiałby złożyć mniejszej sumy. Kilku takich Wokulskich, a czuję, że na starość zostałabym demokratką“.
Panna Florentyua skończywszy list, nie śmiała oderwać od niego oczu. Wreszcie odważyła się i spojrzała: panna Izabela siedziała na szeslągu blada, z zaciśniętemi rękami.
— Cóż ty na to, Florciu? — spytała po chwili.
— Myślę — odparła cicho zapytana — że pani