Przejdź do zawartości

Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom1.djvu/070

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

 — Bardzo dobry zwyczaj — odparł uradowany Rzecki. Prędko wydobył krawat z szuflady i parasol z okna i podał je ze śmiechem Wokulskiemu. — Po strąceniu rabatu — dodał — jako handlujący, zapłacisz siedm rubli. Pyszny parasol... Bagatela...
 — To już wróćmy do ciebie — rzekł Wokulski.
 — Nie obejrzysz sklepu? — spytał Ignacy.
 — Ach, co mnie to ob...
 — Nie obchodzi cię twój własny sklep, taki piękny sklep?... — zdziwił się Ignacy.
 — Gdzież znowu, czy możesz przypuszczać... Ale jestem trochę zmęczony.
 — Słusznie — odparł Rzecki. — Co racya to racya. Więc idźmy.
 Pozakręcał lampy i przepuściwszy Wokulskiego, zamknął sklep. W sieni znowu spotkał ich mokry śnieg i Paweł niosący obiad.






V.
Demokratyzacya pana i marzenia panny z towarzystwa.

 Pan Tomasz Łęcki z jedyną córką Izabelą i kuzynką panną Florentyną, nie mieszkał we własnej kamienicy, lecz wynajmował lokal, złożony z ośmiu pokojów, w stronie Alei Ujazdowskiej. Miał tam salon o trzech oknach, gabinet własny, gabinet cór-