Strona:PL Bolesław Prus - Faraon 02.djvu/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ROZDZIAŁ XVI.

Za radą astrologów, główna kwatera miała wyruszyć z Pi-Bast w dniu 7-ym Hator. Ten bowiem dzień był „dobry, dobry, dobry.“ Bogowie w niebie, a ludzie na ziemi cieszyli się ze zwycięstwa Ra nad nieprzyjaciółmi; kto zaś przyszedł na świat w tej dobie, miał umrzeć w późnej starości, otoczony szacunkiem.
Był to również dzień pomyślny dla brzemiennych kobiet i handlujących tkaninami, a zły dla żab i myszy.
Od chwili mianowania go naczelnym wodzem, Ramzes gorączkowo rzucił się do pracy. Sam przyjmował każdy nadciągający pułk, oglądał jego broń, odzież i obozy. Sam witał rekrutów i zachęcał ich do pilnego uczenia się musztry na zgubę wrogów i chwałę faraona. Prezydował na każdej radzie wojennej, był obecnym przy badaniu każdego szpiega i, w miarę nadchodzących wiadomości, własną ręką oznaczał na mapie ruchy wojsk egipskich i stanowiska nieprzyjaciół.
Przejeżdżał tak prędko z miejsca na miejsce, że wszędzie go oczekiwano, a mimo to spadał nagle, jak jastrząb. Z rana był na południe od Pi-Bast i zrewidował żywność; w godzinę później ukazał się na północ od miasta i wykrył, że w pułku Ieb brakuje stu pięćdziesięciu ludzi. Nad wieczorem dogonił przednie straże, był przy przejściu Nilowej odnogi i zrobił przegląd dwustu wozów wojennych.
Święty Mentezufis, który, jako pełnomocnik Herhora, dobrze znał się na sztuce wojennej, nie mógł wyjść z podziwu.
— Wiecie, dostojnicy — rzekł do Sema i Mefresa — że nie