Strona:PL Bolesław Prus - Faraon 01.djvu/053

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W wojsku zawrzało.
— Bądź pozdrowiony, wodzu nasz!... bądź pozdrowiony, następco faraona, który oby żył wiecznie!... — wołali żołnierze, a Grecy najgłośniej.
Książę mówił dalej:
— Do podziału między niższych oficerów armji mojej i dostojnego Nitagera przeznaczam pięć talentów. Nareszcie do podziału między jego dostojność ministra i naczelnych wodzów przeznaczam dziesięć talentów...
— Ja zrzekam się mojej części na rzecz wojska — odpowiedział Herhor.
— Bądź pozdrowiony, następco!... bądź pozdrowiony, ministrze!... — wołali oficerowie i żołnierze.
Czerwony krąg słońca już dotknął piasków zachodniej pustyni. Ramzes pożegnał wojsko i galopem pocwałował do Memfis, a jego dostojność Herhor, wśród radosnych okrzyków, wsiadł do lektyki i również kazał wyprzedzić maszerujące oddziały.
Kiedy odsunęli się tak, że pojedyńcze głosy zlały się w jeden wielki szmer, niby szum wodospadu, minister, wychyliwszy się do pisarza Pentuera, rzekł:
— Pamiętasz ty wszystko?
— Tak, dostojny panie.
— Twoja pamięć jest jak granit, na którym piszemy historję, a twoja mądrość jak Nil, który wszystko zalewa i użyźnia — mówił minister. — Przytem bogowie obdarzyli cię największą ze wszystkich cnót — roztropną pokorą...
Pisarz milczał.
— Ty więc dokładniej niż inni możesz ocenić postępki i rozum następcy tronu, który oby żył wiecznie!
Minister chwilę spoczął. Tak dużo mówić nie było w jego zwyczaju.
— Powiedz mi zatem, Pentuerze, i zapisz to: czy godzi się, ażeby następca tronu wobec wojska wypowiadał swoją wo-