Strona:PL Bolesław Prus - Faraon 01.djvu/051

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


po zachodniej pustyni, gdzie krążą lwy zgłodniałe i zrywa się wściekły chamsin...
Tymczasem waleczny Eunana, jadąc na wozie, który mu tylko odnawiał bóle, aby pokazać, jak jest mężnym, zażądał jedzenia i picia. A gdy spożył suchy placek, natarty czosnkiem, i wypił kwaśne piwo z wysmukłego garnuszka, poprosił woźnicy, aby mu gałązką spędzał muchy z poranionego ciała.
Tak leżąc na workach i pakach, na skrzypiącym wozie, twarzą zwrócony do ziemi, biedny Eunana jękliwym głosem zaczął opiewać ciężką dolę niższego oficera:
„Z jakiejże to racji mówisz, że lepiej być oficerem, aniżeli pisarzem? Przyjdź i patrz na moje sine pręgi i popękane ciało, a ja ci przez ten czas opowiem dzieje udręczonego oficera.
„Jeszcze byłem chłopcem, kiedy przyniesiono mnie do koszar. Na śniadanie dostawałem pięścią w brzuch, aż mnie mdliło, na obiad kułak w oczy, aż mi się gęba rozdziawiała, a ku wieczorowi miałem już głowę okrytą ranami i prawie rozszczepioną.
„Chodź, niech ci opowiem, jak odbyłem podróż do Syrji. Jedzenie i picie musiałem dźwigać w ręku, objuczony, jak osieł. Szyję miałem zesztywniałą, jak szyja osła, a kręgi pacierzowe spękane. Piłem zgniłą wodę, a wobec wroga byłem jako złapany ptak.
„Wróciłem do Egiptu, ale tu jestem jak drzewo, które robak toczy. Za byle co kładą mnie na ziemię i biją, jak w książkę, tak, że od kijów jestem prawie połamany. Jestem chory i muszę się kłaść, muszą mnie wozić na wozie, a tymczasem służący kradnie mi płaszcz i ucieka...
„Dlatego, o pisarzu! zmień swoje zdanie o szczęściu oficera.“[1]
Tak śpiewał mężny Eunana, a jego pieśń, pełna łez, przetrwała państwo egipskie.



  1. Autentyczne.