Strona:PL Bolesław Leśmian-Sad rozstajny.djvu/036

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

PIEŚŃ O PTAKU I O CIENIU.


Gdy — pod brzeg odbity stawem —
Po niebiosach płynie ptak,
Tajnią lotu, wichru zjawem
Kołysany wprzód i wspak, —
Wpatrzonemu w staw po brzegi
Przez ruchliwe trzcin szeregi
Zdaje mi się wobec świata,
Że on za mnie tak odlata,
W niebie, w trzcinie mknąc, jak we śnie,
Tu i ówdzie — jednocześnie!...
Za mnie, za mnie, com wrośnięty
Duchem — w ziemię, sercem — w męty
Łez, wyciekłych z gwiazd w źrenice
Tym, co weszli w mą świetlicę
Niewiadomo — jak i skąd, —
I stanęli nagle w rząd!...

I gdy cień swe skrzydła szare
Włóczy we mgle tam i sam,