Strona:PL Bolesław Leśmian-Napój cienisty.djvu/047

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    DZIEWCZYNA


    Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
    A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

    I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,
    I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...

    Mówili o niej: „Łka, więc jest!” — I nic innego nie mówili,
    I przeżegnali cały świat, — i świat zadumał się w tej chwili...

    Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!
    I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?

    „O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!” —
    Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.

    Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
    Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!

    Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...
    I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!

    Lecz cienie zmarłych — Boże mój! — nie wypuściły młotów z dłoni!
    I tylko inny płynie czas — i tylko młot inaczej dzwoni...