Strona:PL Beaumarchais-Cyrulik Sewilski.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
127
Cyrulik sewilski

BARTOLO. Ech! daj mi pokój, Bazyljo! Tobie w głowie jedynie pieniądze. Dużo dbam o pieniądze! Dobrze więc, przyjmuję; ale czy myślicie, że to mnie skłania? (podpisuje).
FIGARO, śmiejąc się. Ha, ha, ha! panie hrabio! ci się dobrali w korcu maku!
REJENT. Ależ, panowie, ja nic a nic nie rozumiem. Czy nie chodzi tu o dwie panienki, noszące toż samo imię?
FIGARO. Nie, panie, obie są jedną i tą samą.
BARTOLO, w rozpaczy. I to ja uprzątnąłem drabinę, aby małżeństwo tem pewniej mogło się odbyć! Ach, sam się zgubiłem z braku przezorności.
FIGARO. Z braku zdrowego rozumu. Ale, powiedzmy otwarcie, doktorze: kiedy młodość i miłość podadzą sobie ręce aby oszukać starca, wszystko co uczyni aby temu przeszkodzić, można słusznie nazwać Daremną przezornością.

KONIEC.