Strona:PL Bełza Władysław - Dla dzieci.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Czy widzicie? geniusz sławy
Złotym kluczem grób odmyka;
Oto staje w progu nawy
Duch słoneczny Kopernika.

W górę rzuca wzrok natchniony
Tam, gdzie zorza prawdy świta,
Idzie — w błękit zapatrzony
I gwiazd o los Polski pyta!

Za nim, świetnym korowodem
Płynie długi orszak cieni:
Oto staja przed narodem
Mędrcy polscy i uczeni...

Stają cienie te szlachetne,
Otoczone czcią i mirem,
Lecz ich gwiazdy bledną świetne,
Bo przykryte smutku kirem.

O, wy! których wiatr kołysze,
Przez gwiazdziste niebios stropy,
Mówcie, jakie Bóg tam pisze
Dla Ojczyzny horoskopy?

O! mów ty, wybrańcze nieba,
Co po mlecznej stąpasz drodze,
Któryś z wozu strącił Feba,
A sam ujął jego wodze...

Mów! bo świt się w chmurach grzebie,
Że nie przedrzeć mgły oczyma,
Czy już Polska na swem niebie
Opiekuńczej gwiazdy nie ma?