Strona:PL Barrie - Przygody Piotrusia Pana.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


cię Toniu rozpowiedz wszystkim o tem. Ale gdy potem objaśnił Toni, jak się bawi zabawkami, znalezionemi w parku, gdy jej się pochwalił, że obręcz rzuca na wodę, a balonika użył zamiast piłki nożnej, Tonia była poprostu oburzona.
— Ależ twoje zabawy to nie są żadne zabawy! ty nawet pojęcia nie masz, jak się bawią prawdziwi chłopcy! — wykrzyknęła, patrząc mu prosto w twarz wielkiemi oczami.
Na to Piotruś westchnął najpierw, a potem rozpłakał się tak boleśnie, jak nie płakał ani razu od czasu, jak poraz ostatni powrócił z domu. Toni także zrobiło się bardzo przykro, więc spiesznie podała mu swoją chusteczkę do nosa. Piotruś nie wiedział, co ma z tem zrobić, więc Tonia własną rączką otarła mu nosek i buzię, mówiąc: — „Widzisz, to się tak robi, spróbuj teraz sam“. Piotruś poważnie skinął główką na znak, że zrozumiał i obtarł nosek i oczy Toni. Tonia musiała dać za wygraną i udała, że Piotruś dobrze wypełnił jej polecenie.
Nie wiedząc, jak okazać Piotrusiowi, jak serdecznie go lubi i żałuje, rzekła po chwili: — „Gdybyś chciał Piotrusiu, to dałabym ci buzi“. — Piotruś od tylu lat już nie słyszał tego słowa, że zupełnie zapomniał, co oznacza, więc wyciągnął rączkę, sądząc,