Strona:PL Barrie - Przygody Piotrusia Pana.djvu/066

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i zapowiadały, że gniazdko nie utrzyma się na wodzie. Ale gniazdko leżało na wodzie jak najlepsza łódeczka. Więc ćwierkały znowu, że tylko patrzeć, jak woda naleje się do środka. Ale woda się nie nalała i gniazdko było zupełnie suche. Więc zaczęły wołać, że Piotruś nie będzie mógł płynąć po Wężowem jeziorze, bo nie ma wioseł. Drozdy z niepokojem spojrzały na Piotrusia, ale Piotruś zapewnił je, że wioseł wcale mu niepotrzeba, bo do statku przymocuje żagiel. To powiedziawszy, wydobył ze schowka resztki swojej nocnej koszulki i nie zważając, że każdy mógł poznać, że to jest koszulka, sporządził z niej wspaniały żagiel. W parę dni później, kiedy ptaszki zasnęły twardo a księżyc oświetlał jasno wyspę, Piotruś pokryjomu wybrał się w podróż. Ale zanim odbił od brzegu, bezwiednie złożył obie rączki i wzniósł oczy ku niebu, a potem ujął ster i popłynął na zachód.
Coprawda Piotruś przyrzekł drozdom, że zanim przedsięweźmie wyprawę do Parku leśnego, wypróbuje stateczek pod ich okiem. Zaledwie jednak dojrzał pod łukiem kamiennego mostu drzewa parku, ciemniejące w księżycowem świetle, — gorący rumieniec oblał jego twarzyczkę. Zapomniał o niebezpieczeństwie, na jakie się naraża, i począł płynąć na-