Strona:PL Barrie - Przygody Piotrusia Pana.djvu/061

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przemówień innych mówców. Salomo zaczął od wyrażenia szanownemu zgromadzeniu drozdów głębokiego podziwu dla genialnych zdolności, jakie wykazują przy budowie swych gniazd. Szmer zadowolenia rozległ się między drozdami, bo ptaki nieustannie toczą spory o to, czyje gniazdko jest najtrwalsze i najpiękniejsze.
— Nie wszystkie ptaki — mówił Salomo, rad że udało mu się wprawić drozdy w dobry humor — nie wszystkie ptaki wylepiają gniazda swoje gliną. To też nie dziw, że gniazda ich są przemakalne!... — Tu Salomo z dumą powiódł okiem po zgromadzeniu, rad ze znalezienia tak świetnego argumentu.
Na to Jejmość Zięba, która nieproszona wcisnęła się na zgromadzenie, pospieszyła wetknąć swoje trzy grosze: — Przecież gniazda buduje się dla piskląt, nie na wodę! — zaskrzeczała drwiąco. Drozdy spojrzały niespokojnie na Salomę; kruk zaskoczony uwagą Imć Zięby, wypił raz po raz kilka łyków wody. Biedaczysko zapomniał języka w dzióbie.
— Ogólnie wiadomo — zaczął znów po chwili — jakie ciepłe są gniazdka, wylepione gliną.
— Ogólnie wiadomo — wrzasnęła w odpowie-